|
Archiwum
Zakładki:
Często odwiedzane
Zaglądam
Znajomi i nieznajomi
|
Don t Let Me Die Here..
There Must Be Something More..
Bring Me To Life..
środa, 31 października 2007
Takie tam..
O matko. Co się dzieje. Znów się wpakowałam. W kolejną kabałę. Masakra. Zgubiłam okulary. Lol2. Proszę się śmiac. Pozwalam. Zgubiłam bluzę. AaAaa.. Tragedyja. Tak ją lubiłam.. Szok. Więcej nie piję. Koniec z seksem po pijaku. W parku i innych dziwnych miejscach. To..to.. To takie żałosne. Chyba się z rozpaczy.. upiję? ? ? heh.. Co to za dzień dzisiaj? Środa.. 11 dni do urodzin. Wow. Ciekawe, bardzo ciekawe.. Jeeeśc!! ...
środa, 17 października 2007
Lover for an Angel
Lover.. Tylko nie dla anioła. Nie jestem aniołem, nie jestem dobra i grzeczna. Nie udowadniaj mi togo na siłę. Ja wiem swoje, wiem jaka jestem. Krzywdzę bo mam to we krwi. Przecież mi tego nie zabierzesz. A ja tego nie oddam. Krzyczę. Strzelam fochy. Jestem zazdrosna. Złośliwa. Chamska. Wredna. Bezczelna. Jeśli to źle, to może daj sobie spokój. Bo lepsza już nie będę. Przykro mi. 25 dni do urodzin. Coś mi się zdaje, że jak mnie ktoś nie porwie w ten dzień to spędzę je sama. Nie pierwszy raz, ale biorąc pod uwagę ostatni z przyjaciółmi to trochę to boli. No ale trudno. Urodziny to nie pogrzeb, powtórzą się za rok.
czwartek, 04 października 2007
3 październik 2007, g. 20:49
Ali i Pawłowi.
wtorek, 02 października 2007
..no more tears, give me a smile..
..give me a smile.. Są ludzie, którzy jednym gestem, jednym słowem albo tak poprostu sprawiają, że mam uśmiech na twarzy. Nawet kiedy dzień jest do dupy, a łzy same płyną. Są ludzie, którzy nie wiedzą o czym mówię, ale wiem, że chcą zrozumiec. Są ludzie, którzy nie wszystko biorą na serio kiedy akurat powinni, ja się złoszczę, a potem dochodzę do wniosku, że tak jest lepiej. Są ludzie, których nienawidzę i są tacy, którzy nienawidzą mnie. Ale wśród nich są tacy, których kocham, choc nie wszyscy zasługują. Są ludzie, którzy podają się za moich przyjaciół chociaż nimi nie są. Są ludzie i są stołki. I jestem ja. Gdzieś wśród nich się pałętam, idę i idę.. Ciężko jest. Ale radzę sobie. Bo gdzieś między nimi są ci na których mi zależy, są ci ważni w moim życiu. Chociaż coraz ich mniej.. *Ali i Pawełkowi. Bo czas płynie a ja tak czy siak kocham ich najbardziej. Nigdy nie będzie tak..
z nikim nie będzie tak..
Jesień przyszła a wraz z nią obojętnośc. Jestem obojętna na wszystko co się wokół mnie dzieje. Nie chce mi się życ, pic, jeśc, spac, nic mi się nie chce. W dodatku czuję się tak jakbym zacięła się w windzie między piętrami. Brak zasięgu w telefonie, brak kontaktu z ludźmi, panika i śmierc w puszce.
sobota, 29 września 2007
..takie dziwki jak ty trzeba trzymac krótko..
piątek, 28 września 2007
..żyję z przyzwyczajenia..
..Od lat zakochana jestem w Tobie, szukam Ciebie Choc wiem, że nadal szukasz swojej gwiazdy wysoko na niebie.. Wszystko nie tak, do cholery! Z jednej strony mam ochotę wyc jak na to patrzę, a z drugiej wiem, że jestem głupia, że to nie ma sensu. Muszę kupic jakiś porządny młot i w ramach terapii codziennie kilka razy walic nim sobie w łeb. Zresztą.. Facet. Nie znoszę tego zwierza. Jedno słowo, a problemów jak włosów na głowie. Muszę zacząc brac jakieś środki na uspokojenie. Zeświruję jak tak dalej pójdzie. Mam ochotę komuś ślicznie tu dojebac. Napisac kilka zgrabnych słów komuś kto to czyta, powiedziec dobitnie co myślę o tym i tamtym.. Tylko nie wiem czy nie szkoda czasu. Wszyscy jesteśmy szczerzy, taa? O to przecież chodzi, taa? Zastanowie się. Ale jak się porządnie wkur.. Wdech. Wydech. Wdech. Byle się nie udusic. Wydech. Wcale mi nie lepiej. Jestem zła. Bardzo zła. Z Ł A ! ! ! Mała Kasia. Mała wariatka. Dobra kumpela, dobra przyjaciółka. Wnuczka do dupy, córka do dupy, że o czyjejś dziewczynie nie wspomnę. Nadaję się na mydło. Mówią: jesteś super, bla bla bla.. Potem się odwracam a za plecami inne bla bla bla. Myślicie, że nie wiem? Phrmf.. Ale mam to gdzieś. To nie o mnie świadczy, tylko o was. Jeśli o to chodzi to możecie sobie gacie na głowę naciągnąc i na nich napisac że Kasia to dziwka, kretynka, kurwa albo coś podobnego, co tylko chcecie. Wisi mi to. Ja wiem swoje i tego się trzymam. Chcesz, bym była twoją przyjaciółką? Będę. Chcesz o mnie gadac? Gadaj. Masz mnie w dupie? A miej sobie, na zdrowie. Wszechświat wszystko koryguje. A ja sobie będę siedziec i patrzec i głośno się śmiac. A przyjaźnią się nie szasta na prawo i lewo. Zastanów się.
czwartek, 27 września 2007
Bo tak. Bo jajco.
Czwartek. Nuda. Kanapka, herbata, lekarstwo jakieś na przeziębienie, chusteczki higieniczne, myszka, klawiatura, internet, gg.. Smark, smark.. Jest okropnie. Dręczą mnie głupie myśli i wogóle jakoś tak.. Może poza wczorajszym wieczorem.. Ech, nawet mi sie pisac o tym nie chce.. Ide spac.
poniedziałek, 24 września 2007
Sprzedane
Masz. Czytaj. Śmiej się głośno. Myśl co chcesz. To i tak jest bezsensu. :( Najlepszy Przyjacielu.
sobota, 22 września 2007
............
Co ty w nim widzisz? Nie wiem. Podoba ci sie jeszcze? Nie wiem. Chciałabyś z nim znów byc? Nie wiem. Kochasz go jeszcze? Nie wiem. Więc o co w tym chodzi? Nie wiem.. Oczy. Takich oczu nikt nie ma. Tymi oczami nikt się wiecej na mnie nie będzie gapił przez 20 minut z odległości 4 centymetrów. W żadnych innych oczach nie da się tak szybko utopic. Żadne inne oczy nie kryją w sobie tylu tajemnic i sprzeczności. Usta. Takich ust nikt nie ma. Żadne inne usta nie całują jak te. Żadne inne usta nie mówią tak czule i tak nonszlancko. Żadne inne usta nie wypowiedziały nigdy więcej: nie wiem, czy bardziej cię kocham czy nienawidzę.. Dłonie. Takich dłoni nikt nie ma. Żadne inne dłonie nie są tak szorstkie i tak delikatne. Żadne inne dłonie nie dają tyle ciepła i tak nie krzywdzą. Życie. Takiego życia nikt nie ma. Nikt inny nie kocha życia tak bardzo i nikt nim tak nie gardzi. Serce. Takiego serca nikt nie ma. Tym sercem już mnie nikt nie pokocha.. Co ja w nim widzę? Nie wiem.. Szczerośc. Do bólu, do łez.. Nie kręci, omija słodkie słówka. Krzywdzi tak, by czegoś nauczyc, a nie żeby zranic. "Jestem w porządku, bo jestem sobą.. " Czy bardziej Cię kocham? Czy bardziej nienawidzę? Ja też... ...nie wiem...
czwartek, 30 sierpnia 2007
La Sombra del Viento
"- Telewizja, moj kolego, to antychryst i ośmielam się twierdzic, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedziec, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart.." Miało byc o facetach, zrobiło się o telewizji.. To cytat z najlepszej książki jaką kiedykolwiek przeczytałam. "Cień wiatru" - Carlos Ruiz Zafon. Polecam. :)
czwartek, 23 sierpnia 2007
Życie jak w Madrycie: zabawa, sex i picie..
Jak narazie jest ok, impreza za imprezą, dni adoracji kufla, piesze pielgrzymki w pewne miejsce i Wrocław. Bo między imprezami zapisałam się do zaocznego liceum, na 3 semestr. Maturalny. Start 8 września, weekendy zachlapane. Ale ponieważ wakacje jeszcze trwają, staram się ich nie marnowac. To znaczy nie przesypiac. Do 19 urodzin pozostało 80 dni. Wystarczająco dużo by odbyc podróż dookoła świata jak ten z tej książki, ale za mało by jeszcze nacieszyc sie osiemnastką. Chociaż już zaczynam planowac. Jednak znając życie wyjdzie całkiem inaczej niż sobie chcę, a birthday party urządzę na wrocławskim dworcu. Tak jak sylwester - zastanawiam się nad tą imprezą "I Love New Year", ale z drugiej strony najlepsze powitania nowego roku wychodzą spontanicznie. Może znów zakupię 2 butelki szampana, zamknę się w domu, glebnę na kanapę, zapanuję nad pilotem od tv i będę królową noworocznej imprezy. I jedyną uczestniczką. Dobrze, że mam przyjaciół bo ten scenariusz byłby prawdziwy. Zresztą, co ja o sylwestrze..
piątek, 17 sierpnia 2007
POMÓŻMY KAMILOWI BOGUCKIEMU.
Chodziłam z Kamilem Boguckim przez kilka lat do tej samej klasy w podstawówce. Był bardzo energiczny, nie potrafił długo usiedziec w miejscu. Wszędzie było go pełno i byc może dlatego nie wszyscy za nim przepadali. A on poporstu potzrebował przyjaźni.
czwartek, 09 sierpnia 2007
..Przez ogród mój Szatan szedł, smutny śmiertelnie..
No i po ryju jednak dostałam. Mam lekko podbite oko, milion siniaków, dwa miliony guzów i świetny humor. Śmieszy mnie to jak bardzo ONA chciała mnie zabic. Miała tylko za dużo świadków. Bo przecież ON do tego ręki nie przyłożył. Powiedział, że "gówna nie dotyka..". W każdym razie mało brakowało a moja głowa została by na ścianie. Takie akcje widziałam tylko na filmach. Jak koleś łapał drugiego kolesia za łeb i walił tym łbem o ściany.. Mózg się rozpryskiwał, krew się lała.. Dobra, pomyliłam scenariusze.. Podobno czeka mnie to jeszcze raz, ale ja mam małą prośbę.. Niech tylko przestanie bolec to wczorajsze, co? :)
piątek, 03 sierpnia 2007
...innym razem kurwa.
"...zjebałaś mi życie..." "...byłaś tylko kurwą do jebania..." "...będę cię kopał z wielką przyjemnością, niech cię szmato spotkam..." "...cię kurwo uduszę..." Cytaty z miłej pogawędki. Tak się kończy wielka miłośc. Ale w sumie szybko mi ranga rośnie. Jeszcze 5 lat temu ktoś powiedział, że byłam "tylko szmatą, która nie dała się wyruchac", a dziś jestem już "kurwą do jebania". Proszę, proszę. Może jakiś medal mi się należy? Dyplom? A tak na poważnie.. Czy to się już zalicza do gróźb?? W sumie nie mam ochoty miec zębów w kieszeni, nie mam ochoty się z nikim kłócic i szarpac. Ale to troche nie ładnie, że ja dostanę po ryju i "kurwę uduszą" a inne kurwy to już nie. A czemu ja? Czy ja się zawsze muszę wpakowac w coś "miłego"? Czy ja zawsze muszę spotykac ludzi, którzy albo wymagają ode mnie żebym była kurwą, albo ją ze mnie robią? Czy ja naprawdę muszę zmieniac numer telefonu co miesiąc i adres? No i kij w to wszystko. Nie mam się czym przejmowac, dostanę w pysk to dostanę. Nie pierwszy raz i nie ostatni. Gorzej jak mnie zabiją na ulicy. Ale noszę ze sobą dowód, więc w razie czego to policja przynajmniej moje dane będzie miała, a zakład pogrzebowy będzie wiedział jakie nazwisko wypisac na grobie. :) Echh.. Nic tylko w łeb sobie strzelic.. Bang bang...
czwartek, 02 sierpnia 2007
Raz Słoneczko, raz Wiedźma...
2 sierpnia 2007. ...:::WAIT'N FOR YOU:::...
Każdej nocy patrzę w niebo
wtorek, 24 lipca 2007
...:::Every Single Day Your Live:::...
Wschód słońca nad morzem jest cudowny. Gdyby należał do mnie, podarowałabym go.. Komuś. Ślady stóp na piasku też. Bo są ulotne. W każdej chwili może zmyc je morska woda. Zetrzec po to, by kiedy się odwrócimy nie było żadnego znaku naszego istnienia chwilę wcześniej. Dwa kroki w tył. Tam nic nie ma. Morze nas uczy. Pokazuje jak zmywac przeszłośc. Bo to co za nami - to jest nieważne. Musimy iśc dalej. Sami czy z kimś, to bez znaczenia. Przejśc tą plażę, chociaż bolą nas nogi.
piątek, 20 lipca 2007
It's a dream..
Czasem sny zmieniają się w koszmary. Popełniłam już tyle pomyłek, że samej siebie mi żal. Żal mi też innych ludzi, ale nie będę teraz o tym pisac, bo nie wiem czy się z nich śmiac czy raczej ich opłakiwac. W sumie wisi mi to, jak parę innych rzeczy. Mam dośc ludzi, którzy robią sobie ze mnie jaja. Mam ciebie dośc, Kamil. Nic nie byłeś wart. Ani jednej mojej łzy, ani jednego mojego dobrego słowa na Twój temat. Ani jednej nocy z Tobą. Nic. Byłeś pomyłką w moim życiu i teraz wiem, że gdybym mogła cofnąc czas, cofnęłabym te wszystki "kocham" które naiwnie Ci powiedziałam. Cofnęłabym każdą chwilę z Tobą, bo mimo, że były piękne wolałabym ich nie wspominac bo sprawiają ból. Przez prawie 4 miesiące starałam się budowac coś, co ty z góry przeznaczyłeś na straty. Budowałam coś co było już gruzami. Przez 4 miesiące mówiłeś, jak to dobrze, że nie jestem taka jak ona. Że jestem inna, najlepsza.. Żałosny czlowieku, zniszczyłeś mnie i wdeptałeś w ziemię po to tylko by teraz do niej wrócic. Mówiłeś, że nigdy więcej takich jak ona. Ania. Anka. Aneczka. Dla ciebie była zwykłą kurwą. A jednak jesteś z nią teraz, mówisz do niej tak jak jeszcze niedawno mówiłeś do mnie, śpisz z nią, kochasz ją.. Ciekawe czy teraz mnie nazywasz kurwą. Chociaż nie, wcale mnie to nie ciekawi. Chciałam byśmy pozostali przyjaciółmi, teraz nie chcę. Nie chcę niczego od Ciebie. Nic wspólnego. Odejdź i nigdy nie wracaj.
poniedziałek, 02 lipca 2007
Baśń stodziesiątej nocy..
Sobota. Impreza w parku. Przeszłam się główną aleją i cofnęłam czas. Njapierw udawaliśmy, że się nie znamy. Ja patrzyłam w lewo, On w prawo. Potem usiedliśmy obok siebie i zaczęliśmy jeszcze raz. Kilka gorzkich słów, dotyk, pocałunek.. Podaliśmy sobie ręce po przyznaniu, że oboje zachowaliśmy się jak świnie. Po moich 5 piwach nie czułam się nawet ani trochę pijana. Byłam pijana Nim. Nawet nie wiem ile razy tego wieczora powiedziałam Mu, że Go kocham. A On mi, że jestem głupia. Ma rację. Tylko taka idiotka jak ja może Go kochac. I jeszcze do Niego wracac. Nosił mnie na rękach, mówił słowa jakich nigdy wcześniej od Niego nie słyszałam. Tęsknił. Myślał. Ciężko było, nie tylko mi. Znów wrócił Jego uśmiech i Jego oczy. Kocham. Bardzo kocham. I ufam. K:*
czwartek, 28 czerwca 2007
Bells Of Tiananmen
"Tiananmen" oznacza Bramę Niebiańskiego Pokoju. Ściągnęłam piosenkę i zakochałam się. Uwielbiam trance. Zwłaszcza kiedy sama jestem niebiańsko spokojna:) Jakoś idzie moje. Innych nie. Nie chcę o tym pisac, bo nie wiem nawet jak. Ta rodzina mnie dobija. I odbieranie sobie nawzajem praw rodzicielskich. W niedzielę miałam znów przez chwilę inną. Rodzinę. Przy jednym stole z Byłym. Aj, i znów alkohol za mnie płakał. I znów jakieś wspomnienia, i znów jakieś "kocham", bla bla bla.. Trudno jest zapomniec. Ale trzeba. Wojsko kogoś mi zabierze. W sierpniu. Szybko, zbyt szybko. Nie chcę. 9 miesięcy to strasznie długo:(
niedziela, 17 czerwca 2007
Świat na głowie staje. Na łeb na szyję lecę. ...
No śmiechu warte. Stracic wszystko i odzyskac połowę. Kto by pomyślał, że tak będzie. Oczy. Mmm.. Ojej. Nawet nie wiem co mam mowic o Nim. Boję się i nie wiem sama. Motyle w brzuchu, kiedy je ostatnio czułam? Hmm.. O kurczę.. Podskakuję i unoszę się parę centymetrów nad ziemią. hoho.. Jak to nazwac? Euforia? Nic więcej dziś.. Zobaczymy jutro. Juutrooo. Ojej, będzie kloopoot:D :*
czwartek, 14 czerwca 2007
..a potem poszli, nie trzymając się za ręce.. osobno w inne strony.
"Miłośc to rzecz święta, kładzie chłopców na dziewczęta. Jedno ciało drugie gniecie i powstaje ciało trzecie" Taki beznadziejny wierszyk, w smsie dostałam milion lat temu od jednego z eks. Beznadziejny ale prawdziwy. Pogniotłam się trochę z drugim ciałem i latałam jak wariatka, myśląc o tym trzeciem ciele. Cielaku. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że będę byc może mamą Jego dziecka. Bo nie miec Jego, ale miec COŚ po Nim.. O niczym innym nie marzyłam tak bardzo. Tylko może nie tak wcześnie.. Za parę lat.. Z drugiej strony bałam się cholernie, bo wystarczy w rodzinie piętnastolatka w ciąży, a jakbym jeszcze ja.. O matko. Armageddon. Tak czy siak wybrałam już imiona. Angelika i Szymon. Śmiechu warte, prawda? Jemu nie spodobało się ani jedno ani drugie, kiedy w żartach coś wspominałam. Pewnie wolałby K. Junior. Albo K. Juniorka. Hohoho. W sumie i tak nie miałby nic do gadania. Kto by nosił? Kto by rodził? Kto by karmił? Wychowywał? Szast prast i załatwione, imionka ja nadaję, ty możesz wybrac te drugie. Heh, w każdym razie trzeciego ciałka nie będzie. A szkoda, szkoda.. Gdzieś tam w głębi serca żałuję. Angelisia poczeka na innego tatę. Albo na tego samego, za jakiś czas. Bo po tych lodach.. Ech. Ja Go bardzo kocham i nie zanosi się na to, abym przestała. Poprostu nie wierzę w niemożliwe, hehe. Inni niech mówią co chcą, ja wiem swoje. O miłości się nie zapomina.
środa, 13 czerwca 2007
Nóż w brzuchu, czyli saga o przyjaźni..
Życie jest wredną suką, której czasem zdarza się zrobic coś miłego dla człowieka. Kiedy Kasia coś traci, to hurtem. Po co się rozdrabniac.. Poszła rodzina, poszli kumple, poszedł ukochany facet, poszła też przyjaciółka.. Niebo spada mi na głowę, tylko ten chłopak z autobusu wciąż uśmiecha się tak samo. Okradam Myslovitz. Nie stac mnie na ich płyty, a coś mnie wzięło na polską muzykę. Edyta Bartosiewicz, Strachy Na Lachy, Grzegorz Turnau, Raz Dwa Trzy.. Co do tej przyjaźni.. Mówi się, że miłośc przemija, a przyjaźń zostaje.. No więc to zależy. Chocby od wiatru i pogody. Chocby od wakacji. Wystarczy powiedziec kilka słów za dużo i..trach-ciach.. po sprawie. Wystarczy, że się obniesie ze swoją samotnością i już jest źle. A wisi mi to tym razem. Poprzednio to ja zostałam opuszczona, teraz ja opuściłam. Nie chcę byc milczącą załogą tonącego statku. Zero krzyku, zero sprzeciwu. Szmata w gębę i shut up! Czekam na przeprosiny. Jeśli się nie pojawią - nie bedę się prosic. Dosc płaszczenia się przed wszystkimi. Dosc już wybaczyłam, żeby dalej pozwalac innym lac mnie po dupie. Nauczki jak widac nie było, nikt jej nie miał. Milion moich łez wylanych bez sensu. Z drugiej strony to przykre uczucie zostac samemu na świecie. Zwłaszcza kiedy ludzie, których kochamy najbardziej tak poprostu mają nas w nosie i zawodzą. Dołująca jest miłośc, której nie ma kto odwzajemnic. |